Ja WIEM, że nic tak nie dyscyplinuje jak pies. Jeśli chodzi o NIEzostawianie na wieszaku w przedpokoju płaszczy i kurtek (kieszenie po noszonych kulkach). Czy NIEzostawianie otwartego pokoju sypialnego, gdy pies je kości.
UPARŁAM się (w psim dziecinstwie Wufiego), ze BĘDĘ zostawiać buty w przedpokoju. Że na półeczce w łazience będą kremy i na normalnej wysokości papier toaletowy. Technika prosta acz kosztowna: dokupować nowe, aż się znudzi. Udało się.
Poprzedniego dnia zrobił to samo. Ale tamto była większa kość i się nie dziwiłam. Pościel nadawała się do wyrzucenia, ale to mam już opracowane. Kupuję nową . (Bo jaka różnica, czy podrze, moszcząc sobie leże, czy zaświni na przestrzal; lepsza pościel niż kolejny materac wersalkowo-fotelowy ). Natomiast następnego dnia dostał maleńkie resztki kości po kurczaku wędzonym, a ja padnięta położyłam się na chwilę i nie wiem kiedy światełko mi się wyłączyło... i jak wstałam, żeby się położyć.... zobaczyłam krajobraz po bitwie w pościeli w sypialni, i wstyd przyznac, ale tak mu powiedziałam, żeby poszedł, że dzis musiałam go przekonywać do podejścia do mnie... ;o)
Gadzina nie pies. I jak tu takiego nie zabić? ;o)
Nie mówiłam, że w psim dzieciństwie Wufka chciałam napisać książkę: Jak wychować huska i nie zabić? Ale zobaczyłam, że nie jestem osamotniona, gdy przeczytałam ogłoszenie w gazecie: oddam 8 miesięcznego huska po pobiciu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz