Super! Goi się. Pies nie wygryza rany, hurra!
Przez cały ten czas pooperacyjny, oprócz pierwszej nocy, Wufi nawet przez chwilę nie okazał, że coś miał operowane. Nie ma żadnych, nawet najbardziej dyskretnych oznak przebytego stresu. Proporcje aktywności do wypoczynku i ilości snu - bez zmian. Podczas snu nie ma bardziej niż zwykle intensywnego przebierania nogami czy jęczenia, co zdarzało się w bardziej stresowych okresach. Nie ma zmiany apetytu. Nie klei się do mnie. Kupę robi bez problemu. Czyli z askakująco nie ma bólu czy urazu związanego z przebytą operacją. Liczyłam się, że będą.
Wniosek -- pies nie przerabiał żadnego stresu, bo... Myślę, że zawdzięcza to zastosowanym lekom (emla + premedykacja + znieczulenie miejscowe lignokainą) + spadkowi ciśnienia, z powodu przegrzania, dzięki czemu do umysłu psa nie przedostały się żadne przerażające informacje.
Jest jeszcze jeden efekt. Pies nie utyka już na tylną łapę... Przez ostatni rok utykał na przednią lewą, a od jakiegoś czasu również na tylną prawą. Tylna prawa to ta po stronie guzka, która była złamana w zeszłym roku i czasem psu ta łapa całkiem 'uciekała'. Czyżby to nie noga tylko guzek bolał aż tak?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz